Warsztaty – Masaż tkanek głębokich; Łukasz Czubaszewski

Warsztaty z Marty Morales. Dzień później ta sama grupa uczestniczyła w warsztatach z MTG.

Warsztaty z Marty Morales. Dzień później ta sama grupa uczestniczyła w warsztatach z MTG.

17 października miałem okazję uczestniczyć w warsztatach masażu tkanek głębokich, które poprowadził fizjoterapeuta i osteopata Łukasz Czubaszewski. Warsztaty odbyły się między innymi dzięki Danielowi Kawka oraz dzięki Tomaszowi Górze z portalu terapio.pl. Zajęcia trwały 8 godzin, wliczając w ten czas około 1,5h przerw. Uczestników było około 28, a więc dość spora grupa.

Będzie to moja pierwsza recenzja z warsztatów/kursów, proszę więc o wskazówki od zainteresowanych, o czym zapomniałem napisać, a o czym niekoniecznie musiałem.

Prowadzący najpierw przedstawił nam zarysy teorii, wytłumaczył, dlaczego będziemy pracować właśnie w taki sposób. Dużo mówił o stanie zapalnym, o tym, czym różni się ostry stan zapalny od przewlekłego i jaka jest różnica w pracy z nimi. Opowiedział także o historii masażu tkanek głębokich, wspominając o ważnych osobistościach np. o Ida Rolf. Sposób mówienia był bardzo zrozumiały i ciekawy. 

Sam masaż tkanek głębokich w praktyce raczej nie przypomina masażu klasycznego. Z drugiej strony natomiast spełnia definicję masażu, czyli „świadomego mechanicznego odkształcanie tkanek w celach terapeutycznych”. Pracując zgodnie z zasadami tej metody, będziemy bardzo powoli, raczej z dużą siłą nacisku oddziaływać na tkanki. Staramy się natomiast nie wywoływać uczucia bólu, ponieważ klient, napinając wtedy mięśnie, zniweluje efekty lecznicze. Pracujemy wolnym tempem, aby pobudzić mechanoreceptory śródbłonkowe, które wywołają wazodylatacja. Praca na strukturze mięśniowo-powięziowej kończy się uzyskaniem: rozluźniania, pulsowania oraz ocieplenia.

Łukasz Czubaszewski nauczył nas kilka z technik wykorzystywanych w MTG (masaż tkanek głębokich): technika stymulowania do skurczu, technika stymulowania do wydłużenia, zahacz i rozciągnij, agresywne rozciąganie oraz technika uwalniania mięśniowego. Warsztaty były w moim odczuciu intensywne, stąd miałem problemy z zapamiętaniem, na czym polega każda z technik. Natomiast rozwinięcie teoretyczne tych technik można znaleźć na stronie autorów.

Instruktor najpierw pokazał nam parę sposobów diagnostyki pacjentów. Które potem oczywiście przećwiczyliśmy na sobie. Sposoby te okazały się bardzo szybkie, jednak dość trudne do wykonania dla niedoświadczonych terapeutów, poza tym bazowały głównie na palpacji badającego, a więc nie są to sposoby diagnostyki obiektywnej. Najpierw nauczyliśmy się „mapingu” a następnie „skriningu” (pisownia ze słuchu). Prowadzący wiele razy mówił o tym, że każda z nas powinien znaleźć swój własny sposób diagnostyki oraz terapii, mówił także o tym, że nie warto być fanatykiem jakiejś metody i wierzyć jedynie w skuteczność tej jedynej.

Po diagnostyce zajęliśmy się terapią konkretnych struktur. Pokazano nam jak na nich pracować, na co zwrócić uwagę, gdzie nie należy uciskać zbyt mocno, w jaki sposób dostać się do struktury oraz  gdzie konkretnie się znajduje. Jestem zaskoczony umiejętnościami palpacyjnymi prowadzącego, których potem próbował nas nauczyć na takich strukturach jak: nerw krtaniowy wsteczny, więzadło strzałkowo-piętowe, więzadło strzałkowo-skokowe przednie, nerw przeponowy, nerw potyliczny większy itd.

Kiedy ćwiczyliśmy leczenie konkretnych problemów, tłumaczono nam, dlaczego dana struktura może je wywoływać. Łukasz wytłumaczył np. dlaczego zbyt napięty mięsień lędźwiowy większy może dawać odczucia bólowe na całej kończynie dolnej bez zgodności z dermatomami.

Prowadzący chętnie odpowiadał na pytania oraz zmodyfikował przebieg warsztatu, aby pokazać nam pracę na bliznach, o co prosił jeden z uczestników. Wśród uczestników przeważali raczej fizjoterapeuci, kilku chłopaków było chyba trenerami personalnymi, aczkolwiek pewny nie jestem. Z powodu dużej liczby uczących się, instruktor czasami nie dał rady podejść do każdej osoby indywidualnie. Dlatego też spytałem, jak to wygląda na kursie, ile osób przypada na jednego prowadzącego, odpowiedział, że od 17 do 24 osób.

Podsumowując, warsztaty oceniam jako bardzo udane. Metoda sama w sobie nie jest skomplikowana, a efekty widać od razu nawet na zdrowych osobach. Łukasz Czubaszewski świetnie spisał się w roli prowadzącego. Zajęcia przekonały mnie do odbycia 100-godzinnego szkolenia z masażu tkanek głębokich i anatomii palpacyjnej. Teraz tylko pozostaje zebrać pieniążki – na dzień dzisiejszy 1800 zł.

Skomentuj