Taśmy kinezjologiczne z Lidla – ciąg dalszy

Taśmy nakleiłem na siebie oraz na koleżankę 5 marca, zdjęliśmy je wczoraj (10 marca), mimo że jeszcze całkiem dobrze się trzymały. W moim przypadku wytrzymały kilka pryszniców oraz 45 minutowy basen. Taśmę nakleiłem u siebie na przebiegu więzadła rzepki. U koleżanki na przebiegu głowy środkowej mięśnia naramiennego i czworobocznego.

Koleżanka skarżyła się na umiarkowane swędzenie, może ze względu na delikatną okolicę. Ja natomiast nie odczuwałem żadnego dyskomfortu.

Plastry się minimalnie postrzępiły, ale to chyba normalne… Po zdjęciu nie było dłużej utrzymującego się zaczerwienienia. Na ciele zostało trochę obwódki kleju i strzępki bawełny. Plastry po ściągnięciu wykazywały swoją elastyczność, nie rozciągnęły się więc.

Ogólnie więc, uważam, że biorąc pod uwagę ich cenę, warto było je nabyć. Pozostaje wypróbować je na innych osobach.

Skomentuj