Z perspektywy słuchacza: VII Międzynarodowe Dni Rehabilitacji w Rzeszowie, 12-13 luty

W Rzeszowie po raz pierwszy uczestniczyłem w konferencji fizjoterapeutycznej.

Sala była podzielona na dwie części (w każdej przemawiał ktoś inny). W tej części sali jak widać nie było zbyt licznie. W drugiej zresztą także.

Sala była podzielona na dwie części (w każdej przemawiał ktoś inny). W tej części sali jak widać nie było zbyt licznie. W drugiej zresztą także.

Pierwsze wrażenie było dobre, dostałem czasopisma, certyfikat, identyfikator, teczkę na dokumenty, streszczenie prac (zdjęcie powyżej)… była kawa, czekolada na gorąco, pączki… Zrobiło to na mnie duże wrażenie. Muszę powiedzieć, że faktyczne, prosty człowiek „na salonach” może stracić swoją tożsamość i popaść w samozachwyt.

Sesja studencka wydała mi się kiepska, zdecydowana większość studentów, po prostu czytała swoje prezentacje. Było to dla mnie dziwne, bo przecież nawet na zwykłych zajęciach w szkole się od tego odchodzi. Z drugiej strony byli oni pod presją czasową, mieli tylko 5/6 minut, kiedy wcześniej zapowiedziane było bodajże 8 albo 10 min.

Sesję główną otworzyły dwa wygłoszone w języku polskim referaty, które były dość ciekawe. Tyczyły się one ściśle osób niepełnosprawnych. Następnie referaty wygłaszali goście zagraniczni, w języku polskim, w języku niemieckim oraz w języku angielskim. Tłumaczony była jedynie prezentacja w języku niemieckim. Niestety mój angielski nie jest na tyle dobry, abym w pełni zrozumiał referaty w tym języku. W uczestnikach nie widać było pasji i zaangażowania, w to co mówią, duża ich część czytała swoje prezentacje z kartki.

Ostatnią sesja była najciekawsza. Interesującą prezentacją nt. skolioz sesję otworzył Zbigniew Śliwiński, dalej niestety było trochę gorzej.

W drugim dniu czynni uczestnicy bardziej się postarali i ich prace były ciekawsze oraz wygłoszone w lepszym stylu.

Na koniec chciałbym odnieść się do organizacji. Zacznę może od plusu jakim był dostępność jedzenia i napoi. W przypadku jednak najważniejszych rzeczy, które bezpośrednio dotyczyły konferencji, organizatorzy zawiedli. Był problem z odnalezieniem sali, gdzie studenci mieli swoją sesję (zostały wywieszone dwie przeczące sobie informacje). Często zmieniana była kolejność wygłaszanych prezentacji, skracano czas uczestnikom przez brak racjonalnego rozplanowania konferencji. W pierwszym dniu sesje skończyły się, ponad godzinę później niż planowano. Brakowało dyskusji, czasu na zadawania pytania. Były też inne mankamenty.

Na drugi koniec… korci mnie, by napisać, że kultura niektórych osób na konferencji była na niskim poziomie. Osoby te rozmawiały, wychodziły i wchodziły do sali w czasie prezentacji, dzwoniły im telefony itp.

Skomentuj