Kinezyterapia Andrzeja Zembatego – recenzja

Okładka.
Okładka.

Okładka.

Dwutomowa Kinezyterapia Zembatego to podręcznik, który większość fizjoterapeutów zna, ale raczej się o nim nie mówi. Odnoszę wrażenie, że uznaje się tę pozycję za nieciekawą, nudną, bez- lub małowartościową. Moim zdaniem jednak jest to książka, która nadaje się na pierwszą randkę w życiu. Zawiera ona podstawy kinezyterapii, dzięki którym będzie nam łatwiej zrozumieć pewne mechanizmy, koncepcje i łatwiej odnaleźć się w gąszczu informacji.

Dzisiaj chciałbym skupić się na tomie pierwszym, a przy najbliższej okazji napisać co nieco o drugim.

Książka została podzielona na trzy części. Zarys podstaw teoretycznych fizjoterapii, Diagnostyka dla potrzeb kinezyterapii (część ogólna) oraz Diagnostyka dla potrzeb kinezyterapii (część szczegółowa).

W pierwszej części prof. Zembaty rozwodzi się nad historią fizjoterapii, systematyką, podziałem fizjoterapii, nad tym w jakich ramach nauki można umieścić fizjoterapię oraz — co ważne — o wartości pedagogiki w zawodzie fizjoterapeuty. Bardzo często wspomina o holistycznym traktowaniu pacjenta oraz o tym, że polska kinezyterapia wiele zawdzięcza kulturze fizycznej. Przywodzi również różne maksymy, które powinny wg autora (i również mnie) odbić się echem wśród fizjoterapeutów. Pozwolę sobie na przytoczenie dwóch:

    • Cokolwiek zawiera edukacja fizyczna i moralna, wszystko to nauczyciela mieć musi.
    • Cała wiedz fizyczna ma dwa potężne słupy, na których się wspiera. Są nimi ćwiczenia fizyczne i dietetyka. – Hipokrates

Drugi rozdział, czyli część ogólna diagnostyki przedstawia nam informacje o wywiadzie, systemie pomiaru STFR, teście Lovetta, podstawach neurofizjologii oraz zaburzeniach czynnościowych. Ta część książki jest wstępem i uzasadnieniem, do szczegółowej diagnostyki (następnego rozdziału). Wyjaśnia ona podstawowe mechanizmy i pojęcia.

Rozdziały nt. diagnostyki szczegółowej podzielone są na część wstępną, opisującą bardzo krótko podstawy biomechaniki i anatomii części ciała, która będzie poddawana badaniu (dosłownie parę stron). Następnie zostaje nam wyłożona w dużym streszczeniu anatomia mięśni oraz ich unerwienie (możemy wspierać się prostymi rycinami zawartymi w książce), w dalszej kolejności autorzy pokazują nam, w jaki sposób badać zakres ruchomości oraz jakie są jego normy. Potem przechodzimy do testów siły zespołów mięśniowych (warto podkreślić, że autorzy odeszli od koncepcji testowania każdego mięśnia osobno, ponieważ jest to zadanie niewykonalne i niefunkcjonalne, własne koncepcje pomiarów Zembaty zapisał w rozdziale poświęconym testowi Lovetta). Przy testowaniu mięśni, zostajemy poczęstowani ładnymi, lecz co prawda czarno-białymi zdjęciami oraz oczywiście opisami. Ostatnimi częściami badania przedstawionymi w książce będą testy specyficzne, badania odruchów, badania zaburzeń czynnościowych, punktów spustowych itp. Widać więc, że mamy tego naprawdę sporo.

Zdecydowana większa część książki została napisana przez A. Zembatego, prócz niego podręcznik napisali: Mirosław Kokosz, Tadeusz Łoza, Edward Saulicz. Książkę czyta się bardzo przyjemnie, szczególnie początkowe rozdziały, diagnostyka szczegółowa jest już troszkę nudniejsza z powodu ciągłego wracania do podstaw anatomii. Przedstawione są szczegółowe pozycje dla testów Lovetta danych zespołów mięśniowych, wiedząc, że rzadko wykorzystujemy je w praktyce, informacje te nie są zbyt ciekawe. Poza tym łatwo samemu wymyślić te pozycje, znając teorię… Ale wracając… prócz tego, że przyjemnie się ją czyta, to łatwo ją zrozumieć, co zresztą się zazębia.

Inną zaletą książki jest jej cena, jeden tom można już kupić nawet za 35 zł nówkę. Moim zdaniem zdecydowanie warto zainwestować, szczególnie jeśli dopiero zaczynasz przygodę z fizjoterapią, nie wiesz co to punkty spustowe, gra stawowa, metody fizjoterapeutyczne, jak narodziła się fizjoterapia, jak wykonać podstawowe badanie, jakie są najistotniejsze testy i badania oraz jeśli chcesz przypomnieć sobie anatomię mięśni.

Skomentuj