Czy fizykoterapia może mieć coś wspólnego z… Bobathem?

Czy fizykoterapia działa?

Na studiach odpowiadałem sobie na to pytanie: nie. Z czasem, kiedy zacząłem więcej czytać, a co ważniejsze rozmawiać z pacjentami, coś się zmieniło, w trakcie tych rozmów okazywało się, że pacjenci przepisują znaczną poprawę zabiegom fizykoterapeutycznym (laser, PM, ultradźwięki, fala uderzeniowa, prądy, krioterapia).

Są pacjenci, czyli są efekty

Mawia się w naszym środowisku, że dobry fizjoterapeuta/gabinet ma masę pacjentów, bo widzą efekty terapii. Jak to więc jest z fizykoterapią, gdzie pacjenci, często codziennie przez dziesięć dni korzystają z samej fizykoterapii dwa razy co roku przez kilka lat. Wydawać by się mogło, że zgodnie z maksymą “brak efektów, brak pacjentów”, nikt nie zjawi się na zabiegi, a kolejki są przecież paru miesięczne. Ktoś może tłumaczyć to bezpłatnymi zabiegami. Ale czy chciałoby Ci się jechać parędziesiąt minut i czekać w kolejne kolejne parędziesiąt minut, by uświadczyć kilku minut zabiegów, które przecież nic nie dają? Mnie by się nie chciało. Nawet, gdy czasem bolą nas plecy i tak nie idziemy do fizjo, bo szkoda nam czas u i środków, choć sami wiemy jak jest to istotne.

Może więc to nie efekty, a pewien rodzaj marketingu lub obowiązek przyciąga pacjentów? Jeżeli tak, to czy podobna zależność nie zachodzi w prywatnym gabinecie, gdzie marketing i zdobycie pacjenta, stoi na znacznie lepszym poziomie?

Przecież nie ma badań…

Możemy skonstruować inny argument przeciwko fizykoterapii: co prawda pacjenci czekają w kolejkach, ale badania naukowe w większości nie potwierdzają skuteczności zabiegów fizykalnych, więc to pewnie efekt placebo. Być może. Do takich osób mam prośbę – bądźcie konsekwentni i odradzajcie osteopatii, terapii punktów spustowych, rozluźniania mięśniowo-powięziowego, terapii Bobath czy PNF – bo przecież (z tego co wiem) te działania również nie mają rzetelnego potwierdzenia naukowego.

Mimo tego, wykorzystujemy wiedzę z tych szkoleń. Prowadzący nas do nich przekonał, pokazał, że coś się zmienia na lepsze (trochę jak przedstawiciel handlowy np. sprzętu do fizykoterapii, czyż nie?). W końcu wydaliśmy na dane szkolenie 2, 3, 4… 7 tysięcy. Więc to musi działać! A badań nie ma bo…, bo nie ma pieniędzy (przecież całe 45 tysięcy za grupę kilka razy rocznie starczy zaledwie na wydrukowanie skryptu z błędami bez zawarcia piśmiennictwa).

Fizykoterapia jest nieważna, mimo, że to najczęstsza czynność w naszym światku

Kiedyś czytałem, że 80% zabiegów na NFZ to fizykoterapia. Wykonujemy ją więc około 4 razy częściej niż ćwiczenia czy terapię manualną, a ilu z nas aktualizowało wiedzę z tego zakresu? Czy na rynku są w ogóle szkolenia z tej dziedziny? Jakiej dawki ultradźwięków użyć przy zwapniałym ścięgnie mięśnia dwugłowego ramienia (jeden z tych zabiegów potwierdzonych w badaniach), jak mocno stymulować okolicę krioterapią, czy u pacjenta z bólem przewlekłym stosujemy TENS Burst a nie standardowe TENS-y wysokiej częstotliwości, które działają jedynie w danej chwili i kilkadziesiąt minut później?

Czy mogę rozluźnić dźwigacz łopatki, masując równoległoboczne? Czy mogę rozluźnić czworoboczny ślizgając się po skórze bez wybierania odpowiednich komponentów? Przenieśmy te sytuacje na fizykoterapię.

A może to ja źle przeprowadzam zabieg?

Zauważyliście, że jak po niektórych kursach, kiedy jeden z uczestników napisze:

u mnie się nie sprawdza,

efekty są słabe,

skutek nie jest lepszy niż przy innych technikach

To zaraz pojawiają się głosy: źle używasz technik, nie potrafisz zrobić tego dobrze, jesteś słabym terapeutą, musisz jeszcze popracować i zdobyć doświadczenie itp. Abstrahując już od poziomu szkolenia, gdzie kończy go osoba, która rzekomo nie umie posługiwać się danymi technikami… Czy kiedykolwiek myślałeś w ten sposób o fizykoterapii? Że po prostu to Ty nie umiesz wykonać prawidłowo zabiegów, a nie że one nie działają?

Moim celem nie jest chronienie fizykoterapii, jednak uważam, że jest ona traktowana niesprawiedliwie i to najczyściej przez ludzi, którzy niewiele o niej wiedzą, a w gabinecie stosują identyczne parametry na każde schorzenie.

Facebook (0)

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.